MOTTO NA TYDZIEŃ

Gdy nie wiesz, do którego portu płyniesz, żaden wiatr nie jest dobry.Seneka

JARDIN NATUREL


Cześć!
To moja pierwsza recenzja! :) Zastanawiałam się jak zacząć, ale chyba już to zrobiłam.. Jako że to mój pierwszy post, bardzo proszę o wyrozumiałość :)
Zapraszam serdecznie do czytania :)

INFORMACJE OD PRODUCENTA:


SKŁAD:

Aqua
Isopropyl Alcohol - działa odkażająco, nie dopuszcza do rozwoju grzybów i bakterii
Snail Secretion Filtrate (Helix Aspersa Muller) działa antyoksydacyjnie, antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo, regenerująco i złuszczająco. Intensywnie nawilża, wzmacnia skórę, łagodzi podrażnienia, trądzik, wysypki, przyspiesza gojenie skóry. Redukuje blizny i rozstępy, poprawia przepływ krwi oraz limfy, wspomaga usuwanie cellulitu. 
Porpylene Glycol
Dimethicone- silikondziała nawilżająco i wygładzająco
Glycerin- nawilża
Glycosaminoglycans- działa nawilżająco, łagodząco, utrzymuje odpowiednią elastyczność skóry
Allatonin- działa regenerująco, ułatwia gojenie i odnowę uszkodzonego naskórka
Hydrolyzed Collagennadaje tkankom organizmu rozciągliwość i sprężystość
Pyridoxine HClwspomaga zwalczanie trądziku młodzieńczego
Carbomer
Sodium Hydroxide
Phenylpropanol- Substancja bakteriobójcza
Methylisothiazolinone- może powodować alergie
Parfum
________________________________________________________________________

          Pierwsze słowo jakie nasuwa mi się kiedy myślę o tym żelu to WOW! Nie spodziewałam się, że tak bardzo zmieni on moje życie, ale od początku..
          Od kilku lat zmagam się z trądzikiem, Nigdy nie był przesadny, ale jednak przez te wszystkie lata ciągłych nawrotów uciążliwych pryszczy, moja skóra miała dość. Pojawiły się "dziury" (pomimo tego, że nigdy nie wycisnęłam żadnego pryszcza i dbałam o cerę) no i te uciążliwe przebarwienia po nich. Każdego dnia nakładałam na siebie coraz więcej podkładów i korektorów. Jeśli któraś z Was miała lub ma problem z trądzikiem, to wie o czym mówię. Wieczne myślenie, że jest się gorszym od innych, że kogoś może to obrzydzać.. Nie umiałam siebie zaakceptować i nie dałam na to szansy innym. Dlatego, dzięki kosmetykom stworzyłam nową, lepszą wersję siebie. Wiem, że sobie tym nie pomogłam, ale czułam się choć trochę lepiej. Byłam po prostu szczęśliwsza i pewniejsza. Na koniec dnia czar musiał prysnąć- trzeba było ściągnąć tę maskę i spojrzeć prawdzie w oczy.. Miałam problem i wiedziałam, że jakoś muszę zadziałać.
Najpierw udałam się do dermatologa. Standardowe zachowanie w takiej sytuacji. Dostałam leki za około 300 zł i brak gwarancji działania (wiem, że nikt nie da nam gwarancji i najpierw musimy stać się królikami doświadczalnymi). Nie podobało mi się za bardzo podejście Pani dermatolog, która niemalże na wejściu dała mi receptę, bez "zbędnych" pytań od kiedy mam trądzik, czy jestem na coś uczulona, czy może jeszcze na coś choruję. W takiej sytuacji powinnam szukać innego dermatologa, ale stwierdziłam, że czemu miałabym nie wykupić chociaż 3 lekarstwa, działające powierzchniowo na próbę (według Pani dermatolog mogłam to zrobić). Kupiłam zatem Davercin żel i płyn oraz Benzacne. Miałam je ze sobą łączyć. Tak przez 2 tygodnie moja skóra miała zafundowany koszmar. Wiem jak najbardziej, że przez pewien czas schodzi skóra, ale to nie było tylko to. Nie dość, że schodziła płatami to jeszcze była niesamowicie podrażniona. Piekła przy dotyku, była czerwona, po prostu spalona. Pryszcze zostały a ja dostałam w gratisie popażenia i pełno dziur. Może nie są one straszne, ale są. Postanowiłam to odstawić i zacząć działać na własną rękę. Przeglądałam maseczki, kremy i inne specyfiki na moją kieszeń. Na początku rezultaty były mierne, ale wolałam robić z siebie króliczka doświadczalnego za 10 zł niż za 300. W końcu znalazłam pewną maseczkę, ale o tym napiszę w następnym poście.
Kiedy w końcu moja skóra została uratowana, postanowiłam zabrać się za likwidację plam. Wreszcie, zaczęłam rozglądać się też za maseczkami i kremami innymi niż oczyszczające i tak trafiłam na Żel Ślimaczy.

          Słyszałam wiele dobrego o tego typu kremach/żelach, ale długo nie mogłam się zdecydować. Pewnego razu trafiłam na promocję w Rossmannie i skusiłam się.
Żelu używałam przez 5 tygodni, robiąc po każdym z nich zdjęcia obu stron twarzy. Tylko wtedy da się zauważyć zmiany :) Codziennie muszę na siebie patrzeć malując się, więc przyzwyczaiłabym się stopniowo do nowej siebie. Żel zdecydowanie zahamował powstawanie nowych pryszczy i sprawił, że moja skóra była pięknie zmatowiona. Nakładałam i nakładam go na noc i w dzień pod makijaż, bo świetnie się do tego nadaje. Wchłania się w 100%, zostawiając lekkie uczucie ściągnięcia i niedrażniący zapach, który szybko znika. W końcu mój makijaż ze mnie nie spływa. Po 2 tygodniach postanowiłam też nakładać wieczorem nawilżający krem. Pomimo tego, że skóra jest mocno przetłuszczająca się, to i tak potrzebuje nawilżenia i nie pomijajcie tego etapu! Dodatkowo w dzień używałam tych dwóch maseczek:


OSTRZEŻENIE: maseczka zawiera dużą ilość alkoholu, wręcz nim pachnie. Jeśli macie wrażliwą skórę, odradzam.

Niewątpliwie wspomogły działanie żelu.


Patrząc na zdjęcia jestem pozytywnie zaskoczona. Większość plam albo zniknęła, albo zbladła. Poniżej przedstawiam Wam zdjęcia z początku stosowania, kiedy zmiany nie były jeszcze widoczne:



Tydzień I
Przed użyciem żelu


I zestawienie zdjęć z 5 tygodni:






Myślę, że różnica jest zdecydowanie zauważalna. 



_________________________________________________________________________

Podsumowanie:


          Żel jest na prawdę świetny. Nawet jeśli nie zadziała u Was rozjaśniająco to myślę, że warto kupić go ze względu na właściwości matujące. Jak pisałam wcześniej, świetnie sprawuje się też pod makijażem. Podkład nakłada mi się znacznie lepiej (używam Revlon Colorstay oraz Maybelline Affinitone) i znacznie lepiej utrzymuje się na twarzy. Po 5-6 godzinach zaczynam się lekko świecić, ale nie jest to efekt "mokrej" twarzy jak zazwyczaj, więc nie robię poprawek. Po nałożeniu żelu nie pojawiło się żadne szczypanie, swędzenie, pieczenie. Występuje efekt lekkiego "ściągania" skóry. 


Nie polecam go osobom z wrażliwą/suchą skórą.



KONSYSTENCJA: żel, lekko zamieniający się w wodę podczas kontaktu ze skórą

BARWA: przeźroczysty

ZAPACH: lekki, nieduszący (przynajmniej dla mnie), szybko znika



ZALETY:

- oczyszcza skórę,
- działa bakteriobójczo,
- matuje,
- rozjaśnia przebarwienia (prawdopodobnie przy pomocy wyżej wymienionych maseczek),
- szybko się wchłania,
- nie ma duszącego zapachu,
- nie jest drogi (20,99 w Rossmannie)
- jest dostępny w Rossmannie,
- jest bardzo wydajny (korzystam z niego już wiele miesięcy i dalej jest)


WADY:

- Nie zauważyłam.




A Wy próbowałyście kiedyś ten żel?
Piszcie w komentarzach swoje spostrzeżenia :)
Miłego dnia :)



Related Articles

2 comments:

Wszelkie prawa zastrzeżone

Wszystkie teksty, zdjęcia oraz wszystkie inne informacje opublikowane na blogu http://yourglamor.blogspot.com/ podlegają moim prawom autorskim.
Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesyłanie zawartości bez mojego zezwolenia jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
Lily White